• PLANOWANIE WYJAZDU
    Tutaj znajdziesz wszystkie posty dotyczące planowania wyjazdu - to musisz wiedzieć najpierw!
    CZYTAJ WIĘCEJ
  • CIEKAWOSTKI
    W tym miejscu znajdziesz ciekawostki - warto przeczytać, mało kto o tym wie!
    CZYTAJ WIĘCEJ
  • BLOG
    Masz ochotę przejrzeć wszystkie wpisy, które powstały od początku mojego pobytu na Malediwach? Tutaj właśnie je znajdziesz - miłej lektury! ♡
    CZYTAJ WIĘCEJ
Cześć!
Mam na imię Magda i witam Cię na mojej stronie! Od 8 lat mieszkam na Malediwach. Prowadzę dwa własne pensjonaty na lokalnej wyspie F. Nilandhoo: Remora Inn oraz Remora Beach House, .

Raj jest bliżej niż myślisz i wcale nie musisz wygrać na loterii, aby go doświadczyć. ❤
CHCESZ WIEDZIEĆ WIĘCEJ?
CZYTAJ WIĘCEJ

Jedyni w swoim rodzaju

Kiedy tu są, wiem, że to wszystko miało sens. Kiedy cieszą się każdą chwilą spędzoną na Malediwach - cieszę się jeszcze bardziej, bo wiem, że przyczyniam się do jednych z najpiękniejszych wakacji w życiu. Zostawiają tu kawał ciężko zarobionego przez siebie pieniążka, więc ten wyjazd musi być idealny. Nie wiem co sprawia, że wszyscy moi goście, którzy się tu zjawiają są jacyś. I wszyscy tylko w tym pozytywnym tego słowa znaczeniu. Przewinęła się przez Guest House spora ilość polskich gości, którzy trafili tu przez mojego bloga. Parki, solo travelerzy, większe grupy. Z każdym miło spędzony to był czas. Poniżej kolejna porcja moich gości (nie tylko polskich).





Ania i Rafał - krajanie, z Sandomierza. Przywieźli fanty w postaci polskiego chleba, żółtego sera i mentolowych cienkich papierosów. Wspominaliśmy swoje pierwsze kolonie w Ulanowie i wczasy w Harasiukach, gdzie doba hotelowa kosztuje 5 zł od osoby. Opowiadali o Ojcu Mateuszu, któregoż to akcja dzieje się właśnie w Sandomierzu i nagrania do serialu trwają już dobrych kilka lat. Opowiadali o powodzi, która dotknęła ich osobiście, ale także było i wesoło. Rafał stał się bohaterem, poskramiając karalucha miotłą.


Pan Waldi i Pani Marzenka - w pierwszy dzień byli trochę na NIE. Chcieli uciekać z wyspy następnego dnia, ale w końcu tak im się spodobało, że przedłużyli swój pobyt o kolejne dwa dni. Pan Waldi zna się na elektryce. Pomógł 5 naszym geniuszom, którzy stali przewieszeni przez blat, radząc co z tym fantem zrobić, kiedy wywaliło korki w całym hotelu. Pan Waldi "tylko dotknął i poładował". 


Tomasz - solo traveler. Troszkę pechowo zaczął się dla niego urlop, bo uciekł mu prom na wyspę, odpływający raz dziennie. Skończyło się tak, że zajechał motorówką jak lord, z niezapomnianymi widokami przy zachodzie słońca po drodze. 


 Natalia i Swiatoslav Kogut :-) para z Ukrainy, mieszkająca i pracująca w Szanghaju. Oboje są modelami.  Swiatoslav zagrał główną rolę w filmie produkcji chińskiej, o księciu, który przyjechał do Chin i zakochał się w zwykłej dziewczynie. Premiera (z czerwonym dywanem) odbyła się podczas ich pobytu u nas, 14 lutego, więc nie wzięli w niej udziału. Skromni, normalni ludzie, ze wszystkiego zadowoleni, w 100% szczęśliwi z wakacji, wypunktowali swój pobyt na 10/10.



Postać absolutnie kultowa. Wyszedł przeokropnie :-) Aleksander z Ukrainy, solo traveler. Dotrzymywałam mu towarzystwa i pomagałam organizować wycieczki i nurkowanie, ze względu na znikomą znajomość języka angielskiego. Przyjechał sam, bo po tym jak rozstał się z żoną (zostawiła go dla innego), zaczęła go nachodzić więc po prostu przed nią uciekł. 2 tygodnie wcześniej był na Bali a 3 tygodnie później wybierał się do Egiptu. Żona trzecia z kolei. Z każdą z nich ma dzieci (w sumie 5), wszystkimi zajmuje się sam (część już dorosła, więc nie wymaga stałej opieki). Był na wojnie w Afganistanie, granat oderwał mu rękę. Przyszyli, jest sprawna. Jest policjantem, ma swój salon kosmetyczny, 3 restauracje, do tego wynajmuje lokale biurowe, pracuje w urzędzie miasta, a w latach 90-tych mafia zabrała mu część restauracji, bo nie chciał płacić haraczu. No dużo by tak jeszcze pisać. Chłop się nie nudzi, a pieniądze właściwie zarabiają się same. Przywiózł ze sobą trochę dobrej wódki w butelkach po wodzie mineralnej, wieczorem polewał "dla zdrowotności", do kolacji. Jako, że w Guest Housie nie posiadamy kieliszków, piliśmy z literatek. Ja przynajmniej Colą popijałam. 


Długo wyczekiwani goście: Jacek, Asia, Agnieszka, Daisaku i Michał. Poznali się na forum, Jacek załatwiał ze mną noclegi. Shappe robił owocowe moktaile a Jacenty dolewał wkładkę. Cieszę się, że byli. Jacek to mój idol :-) Szkoda, że nie widać go na zdjęciach. Michał przyjechał z kremem "piętnasteczką". Póki co przebił wszystkich jeśli chodzi o stopień poparzenia słońcem oraz ilość bąbli na ciele.



Monika - żona Piotra, z którym mailowałam i kontaktowałam się od dawna. Piotra nie mam na żadnych zdjęciach z telefonu, a z aparatu póki co  nie mogę nic zrzucać. Monika to bardzo ciepła osoba, kochająca matka, myśląca o wszystkich. Piotr to szczęściarz :-) Plan był taki, że pobędą chwilę na Guraidhoo a potem się zobaczy. Przyjechali do mnie na Thulusdhoo i zostali do końca. Myślę, że jeszcze się zobaczymy. 


Emilia i Daniel - przebywali także w Dacha na Guraidhoo, zupełnie przypadkiem zabukowali noclegi na booking.com. Spiknęli się z Piotrem i Moniką i razem przyjechali do mnie na Thulusdhoo. Fajni, rozgarnięci, "beka" była kiedy robiliśmy sobie podśmiechujki z personelu i przyjaciół właściciela Guest Housu: w pięciu montowali pralkę, w tym samym składzie telewizor oraz każdą inną drobnostkę, za to z takim przejęciem i powagą - czego o nas niestety powiedzieć nie można było. 


Jedziemy "na pace" na prom na lotnisko




Marcin i Kasia - me największe zaskoczenie. Noclegi zabukowała bezpośrednio u mnie już pół roku wcześniej. Przez cały ten czas sporo mailowałyśmy, miałam o niej zupełnie inne wyobrażenie. Mega pozytywny krejzol, kochający wszystkich i wszystko, połowa jej walizki to prezenty dla mnie ... ser, pierogi, firmowe kosmetyki. Jest zachwycona pobytem a ja szczęśliwa, że jej nie zawiodłam. Tylko z kim ja teraz mailować będę i odpowiadać na pytania po jej powrocie? Marcin to jej spokojna druga połówka - przeciwieństwa jednak się przyciągają. 



Mario i Jola - Mario zaczynał każde zdanie od słów "zostaliśmy oszukani". Za pierwszym razem trochę się przejęłam, ale potem już wiedziałam, że na szczęście żartuje (mam nadzieję ;-) ) . Bardzo fajna parka, podróżująca po najdalszych zakątkach świata (niektóre miejsca to nawet nie wiem jak znaleźć na mapie). Mile spędzony czas, choć krótko. Przywieźli ser, fajki i salami!! Które zniknęło już następnego dnia podczas śniadania. Było o nich kilka zdań we wcześniejszym poście. 



Wycieczka na snorkowanie i Fihalhohi 


Jola w krótkich blond włosach 


A to Hussein - rok temu spotkaliśmy się w Guest Housie na Maafushi - ja jako turystka, on jako personel. A teraz widujemy się na lotnisku odbierając swoich gości, już oboje jako staff :-)