• PLANOWANIE WYJAZDU
    Tutaj znajdziesz wszystkie posty dotyczące planowania wyjazdu - to musisz wiedzieć najpierw!
    CZYTAJ WIĘCEJ
  • CIEKAWOSTKI
    W tym miejscu znajdziesz ciekawostki - warto przeczytać, mało kto o tym wie!
    CZYTAJ WIĘCEJ
  • BLOG
    Masz ochotę przejrzeć wszystkie wpisy, które powstały od początku mojego pobytu na Malediwach? Tutaj właśnie je znajdziesz - miłej lektury! ♡
    CZYTAJ WIĘCEJ
Cześć!
Mam na imię Magda i witam Cię na mojej stronie! Od 8 lat mieszkam na Malediwach. Prowadzę dwa własne pensjonaty na lokalnej wyspie F. Nilandhoo: Remora Inn oraz Remora Beach House, .

Raj jest bliżej niż myślisz i wcale nie musisz wygrać na loterii, aby go doświadczyć. ❤
CHCESZ WIEDZIEĆ WIĘCEJ?
CZYTAJ WIĘCEJ

Na skróty do Male'

Wczoraj pojechaliśmy do Male' naszą wycieczkową łódką, odebrać kolejnych gości - czwórka surferów z Hiszpanii. Dzisiaj dołączy kolejna dwójka a po jutrze następna (też Hiszpanie). Czysty zbieg okoliczności. Czasem się tak zdarza, że zupełnie przypadkiem w tym samym terminie przyjeżdżają ludzie z tego samego kraju lub o tych samych upodobaniach, więc szybko się integrują i to jest fajne.  
Pojechaliśmy drogą na skróty, chociaż nie powiem, aby była szybsza od tej tradycyjnej, po której płynie prom lokalny. Ale za to miałam okazję zobaczyć inne widoki. I to jakie. Woda, do której natychmiast chce się wskoczyć. Do tego niebo, na którym chmury malują każdego dnia inne obrazki. 


Port w Guraidhoo jest aktualnie rozkopany, bo stawiają nowy. Pierwsze spotkanie z wyspą może powodować mieszane uczucia, jeśli witają nas koparki i betonowe płyty, ale dobrze, że się za to w końcu zabrali. Za parę tygodni będzie skończony, a już nawet teraz prezentuje się całkiem przyzwoicie i możemy z niego korzystać. 



Oddalając się od Guraidoo 



Vilivaru i Biyadhoo



Resort Embudu Village



Woda aż się prosi


Taj Exotica Resort and Spa 



Dopłynęliśmy do Male'. Niestety nie mamy pozwolenia na wjazd pod samo lotnisko, dlatego zostawiamy łódkę w porcie w Male' i udajemy się do aeroportu odebrać gości. Mieliśmy jeszcze trochę czasu do wylądowania samolotu, więc Magdalena poszła pozałatwiać "takie pewne sprawy" (apteka, zakupy produktów, których brak na Guraidhoo itp.). Po raz kolejny, podczas wizyty w Male', na środku drogi rozpadł mi się but. To już trzeci raz. Nie wiem, czy to ja chodzę jak pokraka, czy te drogi takie świetnie, potykam się co chwilę, rozwalając kolejnego japonka. Stoję zrezygnowana, słońce praży jak oszalałe, nie wiem co ze sobą począć - najbliższy sklep z obuwiem jest jakieś 300 metrów ode mnie, ale nie mam tam jak dojść. Zdjęłam buty i chciałam iść na bosaka, ale chodnik był za bardzo nagrzany i ta opcja nie wchodziła w ogóle w grę. Oczywiście nie zdarzy się to w ciasnej uliczce, gdzie rowerem przejeżdża tylko śmieciarz, ale na środku głównego skrzyżowania, gdzie w cieniu pod drzewkiem siedzi 40 facetów, każdy patrzy na me blond kosmyki i duże oczy, co odważniejsi podgwizdują, a ja z wyrazem twarzy zupełnie nie zainteresowanej, wręcz dumnej i ignorującej - z gracją ( a raczej bez), potykam się i psuję kolejnego buta. Stoję i móżdżę co zrobić i wtem pojawia się jakiś dżentelmen (pozostała 40tka pod drzewem ino patrzy, rozdziawiając gęby) i pyta się, co się stało madam. No to mu mówię, w typowym dla wkurzonego Typelka stylu, ze zmarszczonymi brwiami, wymachując rękoma, że but, że znowu, że się rozwalił a do sklepu daleko. Chłop spytał jaki mam numer, poszedł do sklepu i przyniósł mi całkiem przyzwoite, nowe japonki w kwiatuszki. Mówi, że 200 rufijii, bo ja jestem Magda, ta od Zaheena i on wie, że ja nie turystka, więc cena jak dla lokalesów. Szok milion, bo Magdalena to już wcale nie taka anonimowa osoba, ani na ulicach Guraidhoo, ani Male, ani Thulusdhoo, Maafushi, Himmafushi ... więcej osób mnie zna, niż mi się wydaje. Ze szczegółami pamiętają, gdzie i kiedy byłam, z kim i w co byłam ubrana! Pełna inwigilacja! Ale nie ma tego złego, bo w takich sytuacjach jak ta, człowiek nie zostaje pozostawiony na własny los. Przyodziałam nowe obuwie, podziękowałam, stare wyrzuciłam do kosza i udałam się w kierunku promu odpływającego na lotnisko. No i tu kolejna zaskakująca rzecz: nie wiem kto to, bom na oczy nigdy nie widziała - chłopaki z 5 gwiazdkowego resortu Four Seasons, własnie udają się prywatną, klimatyzowaną motorówką na lotnisko, odebrać swoich gości. Madam na lotnisko? Tak. To proszę wskakiwać. I tak madam wskoczyła i karnęła się (wprawdzie 5 minut) motorówką z Four Seasons. Nie musiałam kupować biletu na prom i czekać aż odpłynie. Gdyby podróż była dłuższa pewnie dostałabym kawę i obiad :-) Wysiadając, panowie dziękowali za możliwość towarzyszenia im podczas podróży. Rozbawiło mnie to totalnie no i pozwoliło zaoszczędzić jakieś 20 minut. Biorąc pod uwagę sytuację z obuwiem - byłam już trochę spóźniona. Surferzy już czekali, po odprawie na lotnisku. Zabraliśmy bagaże i deski i udaliśmy się z powrotem do Male' - tym razem już "normalnym" promem. 
Jako, że nasza łódka stała z drugiej strony Male', surferzy musieli wziąć pick-upa, bo do samochodu osobowego nie zmieściliby się ze wszystkimi bagażami. 



I tak o zachodzie słońca, dotarliśmy wreszcie na Guraidhoo. Podróż w ciągu jednego dnia do Male' nie jest dobrym pomysłem. Jeszcze dzisiaj czuję się, jakbym ciągle była na łódce. Ale za to mam nową parę japonek. Szkoda tylko, że w domu leży 30 innych. Następnym razem zabieram zapasową parę. 

Komentarze

  1. jak zwykle miło się czyta :) Kasia

    OdpowiedzUsuń
  2. Ah, jak zawsze z przygodami ;) Czy mogę zapytać ile kosztuje taki osobisty odbiór w Male przez pracownika Twojego hotelu, tudzież przez samą Ciebie:) oczywiście wliczając koszt łodzi.
    Pozdriowiona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Standardowa cena prywatnego transportu z lotniska na wyspę to koszt 200 USD w jedną stronę.
      Ja jestem w pakiecie :)

      Usuń

Publikowanie komentarza